W szaleństwie zapachowym stałyśmy się z Córką niemal stałymi gośćmi Pracowni Przytulności. Tym razem przyciągnęły nas tam woski "Lela" własnej produkcji właścicielki Pracowni. Skusiłyśmy się na 2 zapachy z 4 aktualnie dostępnych i od razu przetestowałyśmy "Bursztynowy szlak".
Co tu dużo gadać: to była miłość od drugiego niucha. Od drugiego, bo zapach rozwijał się bardzo powoli. Przez dłuższy czas myślałam nawet, że jest zbyt delikatny, bo kiedy cały wosk już się roztopił, trzeba było zawisnąć nad kominkiem, żeby cokolwiek poczuć, ale po kilku minutach zapach wypełnił całe przestronne i wysokie pomieszczenie. Kompozycja "Bursztynowego szlaku" ogromnie mi się podoba: świeża i ciepła jednocześnie, pozbawiona męczącego słodkiego tła. Córce również przypadła do gustu. Tym razem zdanie Męża nie zostało wzięte pod uwagę. Upodobania bywają wszak różne.
Ostatnim testem było usunięcie wosku z kominka: bezproblemowe.
W kolejce już czeka "Pani Lela", a Córka ma za zadanie dokupić "Bursztynowy szlak" zanim się rozejdzie fama po mieście jaki to fajny zapach ;)
Mam nadzieję, że proporcje są starannie zapisywane i poszczególne kompozycje będą powtarzalne. A może to będą króciutkie serie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pięknie i pachnąco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pięknie i pachnąco. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 lutego 2015
niedziela, 11 stycznia 2015
Pachnący Wrocław
Kilka razy w tygodniu o świcie wędruję do najbliższej piekarni po świeże pieczywo. Ostatnio w ciemnościach mijam śliczne miejsce: Pracownię Przytulności.
Jest to bardzo miłe źródełko nieprzyzwoicie drogich świec i wosków Yankee Candle, Kringle, Busy Bee... pachnących, ręcznie robionych mydeł, oryginalnych dekoracji. Niestety Córka zachorowała na Yankee Candle, a ja razem z nią. Za to Mąż uznał zapachy wydzielane przez kominek za obrzydliwe. Uważajcie Babeczki: faceci na różne "Syropy klonowe" czy "Lukrowane ciasteczka" mogą reagować nerwowo, szczególnie kiedy się dowiedzą, ile kosztuje taki jeden "śmierdziuch".
Przy okazji poszukiwań innych źródeł Yankee, trafiłam do Starej Mydlarni. Kawowy eliksir do kąpieli, który tam kupiłam, skuszona jego cudną kawowością i 20-procentowym rabatem, już czeka, kiedy znajdę trochę czasu na powylegiwanie się w wannie. A przy okazji woski - tarty Yankee Candle kosztują tam 6 zł za sztukę.
Celem sobotniej wyprawy w uliczki Starego Miasta była wizyta w nowootwartym Ładnie Pachnie - następcy Wrocławskiej Mydlarni, zamkniętej z końcem roku. W czasie otwarcia skusił nas 20-procentowy rabat na wszystko. Przy okazji znalazłam wosk, który nawet mężowi przypadł do gustu (za to Córce nie bardzo): "Birchwood" WoodWicka - świeży, delikatny, bardzo przyjemny zapach. Chciałoby się, żeby tak pachniało powietrze i wydaje się, że może tak pachnie gdzieś, gdzie nie ma ludzi...
Nie będę ukrywać, że najbardziej lubię Pracownię Przytulności.
Oby się utrzymała w naszej noszącej ślady dawnej urody, ale cuchnącej psim łajnem okolicy.
Jest to bardzo miłe źródełko nieprzyzwoicie drogich świec i wosków Yankee Candle, Kringle, Busy Bee... pachnących, ręcznie robionych mydeł, oryginalnych dekoracji. Niestety Córka zachorowała na Yankee Candle, a ja razem z nią. Za to Mąż uznał zapachy wydzielane przez kominek za obrzydliwe. Uważajcie Babeczki: faceci na różne "Syropy klonowe" czy "Lukrowane ciasteczka" mogą reagować nerwowo, szczególnie kiedy się dowiedzą, ile kosztuje taki jeden "śmierdziuch".
Przy okazji poszukiwań innych źródeł Yankee, trafiłam do Starej Mydlarni. Kawowy eliksir do kąpieli, który tam kupiłam, skuszona jego cudną kawowością i 20-procentowym rabatem, już czeka, kiedy znajdę trochę czasu na powylegiwanie się w wannie. A przy okazji woski - tarty Yankee Candle kosztują tam 6 zł za sztukę.
Celem sobotniej wyprawy w uliczki Starego Miasta była wizyta w nowootwartym Ładnie Pachnie - następcy Wrocławskiej Mydlarni, zamkniętej z końcem roku. W czasie otwarcia skusił nas 20-procentowy rabat na wszystko. Przy okazji znalazłam wosk, który nawet mężowi przypadł do gustu (za to Córce nie bardzo): "Birchwood" WoodWicka - świeży, delikatny, bardzo przyjemny zapach. Chciałoby się, żeby tak pachniało powietrze i wydaje się, że może tak pachnie gdzieś, gdzie nie ma ludzi...
Nie będę ukrywać, że najbardziej lubię Pracownię Przytulności.
Oby się utrzymała w naszej noszącej ślady dawnej urody, ale cuchnącej psim łajnem okolicy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


