No i znowu mnie trafiło...
Od kilku tygodni sprawdzam klientce przeloty do Indii. Klientka ma konkretne wymagania dotyczące dat przelotów, za to port w Indiach jest jej obojętny. Ostatnio ceny spadły do około 2 tys., ale to i tak dla klientki zbyt dużo, więc dziś uszczęśliwiła mnie linkiem do mojego ukochanego (sarkazm) fly4free. A w linku rewelacja, czyli Goa poniżej tysiaka, ktoś nawet napisał, że wylot na Goa z powrotem z Bombaju ma za 200 eur. Takie ceny pojawiały się na irlandzkim i holenderskim ebookersie. Nie miałam szans przeanalizowania ceny, ale na 99% był to błąd polegający na nieprawidłowej kalkulacji tax.
Nie udało mi się nikogo namówić do wklejenia kalkulacji z etixa. Pod koniec dnia pojawiły się jakieś informacje o voidach biletów, ale zapewne część osób, które takie bilety kupiły, nawet na nie polecą.
Miałam klientkę, która w podobny sposób kupiła 5 biletów: na lotnisku okazało się, że mogą polecieć - ta dam - całe 3 osoby, bo o 2 biletach słuch zaginął. Bywa.
Sądząc po komentarzach, niektórzy zdają sobie sprawę, że kupują bilet, którego cena jest skutkiem błędu. Nawet gdyby wiedzieli, że za tego rodzaju błąd zapłaci agent (najprawdopodobniej personalnie jakiś irlandzki czy holenderski Kowalski), zapewne nie zrezygnowaliby z zakupu. I to prawo pasażera. Natomiast wypowiedź ze strony Fly4free jest arogancka:
i pachnie ścierwojadem niestety... Bo nie wierzę, że się nie orientują, że te mega-cuda to błędy, z których ktoś skorzysta, a ktoś się może mocno bardzo zdziwić. Kupując taki okazyjny bilet, trzeba przed wylotem sprawdzić, czy faktycznie bilet jest, czy są w nim wszystkie segmenty podróży.
Dobrze by było, żeby był normalny kontakt z agentem. Zdarzyło mi się, że Malezyjczyk nie widział biletu jednej z pasażerek w rezerwacji dla 5 osób. Udało się rozwiązać problem w ciągu 3 minut. A co zrobić, kiedy agent nie odpowiada ma telefony i maile?
A tu puszczony jeszcze kretyński komentarz o "działaniach psujących wizerunek firmy"... Ludzie, rachunek ekonomiczny jest prosty: jeżeli sprawa dotyczy kilku biletów to duży agent podźwignie, kilkuset może nie chcieć finansować nawet gigant.
Pracowało mi się przez moment w sporym biurze internetowym. Wystawialiśmy w sumie pewnie z kilkaset biletów dziennie głównie z rezerwacji przez stronę. Kto nie wyłapał gniota, płacił z własnej kieszeni. Niefajniutko. Ale może pod tym względem w Irlandii czy w Holandii mają lepiej i mogą olać, że wystawiają bilet o 250 eur tańszy niż powinien być.
Ale w sumie to zazdroszczę tym, którzy się załapali na taniej i polecą :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock me Amadeus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock me Amadeus. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 września 2014
wtorek, 4 lutego 2014
i jeszcze zniżkę poproszę...
Prośba o rabat (bo kupuję dla 2 osób, bo kupiłem bilet w ubiegłym roku, bo jestem znajomym, znajomego waszego stałego klienta) podnosi mi ciśnienie w okolice apoplektyczne.
Pasażerowie tkwią w przkonaniu, że linie lotnicze płacą nieprawdopodobne wprost sumy za każdy wystawiony bilet lotniczy.
No to proszę bardzo. Wczoraj wystawiłam bilet za przeszło 11 tys. zł:
Niewtajemniczonym podpowiadam:
* total doc, czyli cena całego biletu: 11 552,33 zł
* tax, czyli wszystkie mityczne już podatki, opłaty paliwowe i lotniskowe: 2019,33 zł
* comm, to commission, czyli prowizja wypłacana przez linię lotniczą agentowi wystawiającemu bilet: 0,95 zł
Jeżeli bilet do Chicago w ostatniej promocji Lufthansy kosztuje powiedzmy ok. 1800 zł, z podstawą 314 zł, to za wystawienie takiego biletu agent dostaje 3 grosze.
Niedawno rozmawiałam z klientem, z którym na temat jego podróży korespondowałam przez 2 tygodnie. Wysłałam mu kilka, czy kilkanaście propozycji, pasażer zmieniał oczekiwania względem trasy i terminów. Kiedy przyszło do wpłaty, zażądał zniżki - odpowiedziałam, że i tak ma obniżoną opłatę transakcyjną do 100 zł (normalnie doliczyłabym 130), więc jeszcze dodatkowe 80 zł nie wchodzi w grę. Nie wiem jak długo byśmy się szarpali, gdyby nie to, że w końcu nie wytrzymałam: "za pana bilet linia lotnicza wypłaci nam 16 groszy". Bilet kosztował blisko 7 tys. Pasażer uwierzył... Ale miałam też takiego, który mi powiedział "bzdury mi pani opowiada", ale siedział przede mną, a jego 2 bilety były już wystawione, więc zobaczył: po 8 groszy prowizji za każdy...
Pasażerowie tkwią w przkonaniu, że linie lotnicze płacą nieprawdopodobne wprost sumy za każdy wystawiony bilet lotniczy.
No to proszę bardzo. Wczoraj wystawiłam bilet za przeszło 11 tys. zł:
Niewtajemniczonym podpowiadam:
* total doc, czyli cena całego biletu: 11 552,33 zł
* tax, czyli wszystkie mityczne już podatki, opłaty paliwowe i lotniskowe: 2019,33 zł
* comm, to commission, czyli prowizja wypłacana przez linię lotniczą agentowi wystawiającemu bilet: 0,95 zł
Jeżeli bilet do Chicago w ostatniej promocji Lufthansy kosztuje powiedzmy ok. 1800 zł, z podstawą 314 zł, to za wystawienie takiego biletu agent dostaje 3 grosze.
Niedawno rozmawiałam z klientem, z którym na temat jego podróży korespondowałam przez 2 tygodnie. Wysłałam mu kilka, czy kilkanaście propozycji, pasażer zmieniał oczekiwania względem trasy i terminów. Kiedy przyszło do wpłaty, zażądał zniżki - odpowiedziałam, że i tak ma obniżoną opłatę transakcyjną do 100 zł (normalnie doliczyłabym 130), więc jeszcze dodatkowe 80 zł nie wchodzi w grę. Nie wiem jak długo byśmy się szarpali, gdyby nie to, że w końcu nie wytrzymałam: "za pana bilet linia lotnicza wypłaci nam 16 groszy". Bilet kosztował blisko 7 tys. Pasażer uwierzył... Ale miałam też takiego, który mi powiedział "bzdury mi pani opowiada", ale siedział przede mną, a jego 2 bilety były już wystawione, więc zobaczył: po 8 groszy prowizji za każdy...
wtorek, 10 grudnia 2013
Przy poniedziałku
Przychodzę dziś do pracy, otwieram maila i ciśnienie o poranku mi skacze, bo czytam takiego oto maila:
W lipcu wysłałam człowiekowi propozycję przelotu na przełom kwietnia i maja - trochę było za wcześnie: ani szczególnie dobrych ofert, nie wszystkie linie miały już rozkłady lotów na kolejny sezon letni. Ceny delikatnie mówiąc nieoszałamiające (albo właśnie oszałamiające ;-), bo powyżej 3 tys. zł za bilet. Kiedy pasażer mi pisze, że przesiadki mile widziane, wiem, że jest skłonny lecieć nawet dość ryzykownie, czyli z 2 biletami, ale w takim przypadku trzeba by mega tanio na przykład do Delhi dolecieć, a tu promocji żadnych jeszcze nie było. Po przeszło 4 miesiącach dostaję pełnego "uśmiechów" obraźliwego maila...
Odpowiedziałam na niego całkiem grzecznie, ale na szczęście z jakiegoś dziwnego powodu gmail nie przyjmuje wiadomości z naszego serwera, więc pasażer go nie odebrał.
Nie wiem, kiedy klient dokonał rezerwacji - od lipca do grudnia wiele się zdarzyło, sporo promocji przemieliło. Zestawienie Turka i Lufy sugeruje, że pasażer kupił sobie co najmniej 2 bilety. Najprostsza konsekwencja: bagaż - 30kg na TK, 23kg na LH. Brak gwarancji ciągłości podróży gdzieś tam w świecie. Na szczęście nie moja sprawa, nie ja się będę tym zajmować jeśli się coś omsknie. Nie raz już proszono mnie o interwencje, bo coś nie zagrało... Na szczęście to lato, człowiekowi źle nie życzę, niech poleci, doleci i pozostanie w poczuciu swojej wyższości.
Szkoda, że nie miałam czasu, żeby pobawić się tym przelotem i znaleźć coś jeszcze tańszego.
Od razu przypominają mi się analogiczne przypadki, kiedy trzeba było zagryźć zęby, żeby nic nie powiedzieć... Ech, innym razem...
W lipcu wysłałam człowiekowi propozycję przelotu na przełom kwietnia i maja - trochę było za wcześnie: ani szczególnie dobrych ofert, nie wszystkie linie miały już rozkłady lotów na kolejny sezon letni. Ceny delikatnie mówiąc nieoszałamiające (albo właśnie oszałamiające ;-), bo powyżej 3 tys. zł za bilet. Kiedy pasażer mi pisze, że przesiadki mile widziane, wiem, że jest skłonny lecieć nawet dość ryzykownie, czyli z 2 biletami, ale w takim przypadku trzeba by mega tanio na przykład do Delhi dolecieć, a tu promocji żadnych jeszcze nie było. Po przeszło 4 miesiącach dostaję pełnego "uśmiechów" obraźliwego maila...
Odpowiedziałam na niego całkiem grzecznie, ale na szczęście z jakiegoś dziwnego powodu gmail nie przyjmuje wiadomości z naszego serwera, więc pasażer go nie odebrał.
Nie wiem, kiedy klient dokonał rezerwacji - od lipca do grudnia wiele się zdarzyło, sporo promocji przemieliło. Zestawienie Turka i Lufy sugeruje, że pasażer kupił sobie co najmniej 2 bilety. Najprostsza konsekwencja: bagaż - 30kg na TK, 23kg na LH. Brak gwarancji ciągłości podróży gdzieś tam w świecie. Na szczęście nie moja sprawa, nie ja się będę tym zajmować jeśli się coś omsknie. Nie raz już proszono mnie o interwencje, bo coś nie zagrało... Na szczęście to lato, człowiekowi źle nie życzę, niech poleci, doleci i pozostanie w poczuciu swojej wyższości.
Szkoda, że nie miałam czasu, żeby pobawić się tym przelotem i znaleźć coś jeszcze tańszego.
Od razu przypominają mi się analogiczne przypadki, kiedy trzeba było zagryźć zęby, żeby nic nie powiedzieć... Ech, innym razem...
poniedziałek, 25 listopada 2013
NY za 830 pln
Przyszedł do mnie człowiek i powiedział: "no jaja, NYC za 830 zł... Fly4free pani zna?" Ano znam i dość nerwowo do ich rewelacji podchodzę.
No to grzebię w systemie i jest tak:
Dużo szukać nie trzeba... taryfa (na niebiesko) 329zł nie budzi wątpliwości - niska, ale widziałam niższe. Jest, uzyskałam 830 zł z artykułu za bilet, ale czy to wystawić? Miałabym poważne wątpliwości.
Kalkulacja po lewej stronie obejmuje rejsy British Airways (BA) i code-sharowe Virgina (VS) z Deltą (DL). De facto leci samolot Delty. Kalkulacja po prawej jest na tzw. czyste rejsy BA i VS. Obie kalkulacje różnią się tylko jednym: taxą YQ, która koduje opłatę paliwową. Opłata paliwowa, jak mówi doświadczenie jest zawsze (choć różnie kodowana), chyba że taryfa stanowi inaczej. Właśnie dlatego nie wystawiłabym tego biletu, bo spodziewałabym się ADM-ki na kwotę przeszło tysiąca zł za każdy bilet...
Skąd jednak ten błąd? Otóż taryfa kryje w sobie zastrzeżenie lotów code-sharowych w części flight application:
Loty wyłączone mają numery w okolicach 4000, sęk w tym, że w niektóre dni te same rejsy mają numery w okolicach 5000:
Na niebiesko zaznaczyłam datę: najpierw 1y kwietnia, potem 2gi kwietnia. I analogiczne przeloty: czerwony o 10.25 1ego ma numer 4004, 2ego 5301, ten zielony o 17.20 4006, a dzień później 5303...
System nie wyłapuje lotów z numerami powyżej 5tys. jako wyłączonych z możliwości kalkulacji. Nie umiem powiedzieć, dlaczego nie dolicza opłaty YQ, ale generalnie to mało istotne, bo kto kupiłby bilet za kilkanaście tysięcy jak może kupić za 2tys. Można zapytać o to w Amadeuszu...
Z Virginem kontakt jest dość ograniczony. Próbowałam się dodzwonić do empiktravel, gdzie niektórzy z komentujących kupili bilety za 8 setek + zapewne jakaś opłata transakcyjna, niestety nie udało mi się, a chętnie bym się dowiedziała, czy mają jakieś informacje, które pozwolą im się wybronić w razie ADM-ki, bo obawiam się, że w przypadku niedoliczenia tax należnych, gwarancja nie zadziała.
Zresztą, co tu dużo gadać, sama wystawiłabym bilet za taką kasę do Stanów, o ile miałabym pewność, że tylko pasażer zapłaci za swoją podróż... W tym przypadku nie jest to wcale pewne.
No to grzebię w systemie i jest tak:
Dużo szukać nie trzeba... taryfa (na niebiesko) 329zł nie budzi wątpliwości - niska, ale widziałam niższe. Jest, uzyskałam 830 zł z artykułu za bilet, ale czy to wystawić? Miałabym poważne wątpliwości.
Kalkulacja po lewej stronie obejmuje rejsy British Airways (BA) i code-sharowe Virgina (VS) z Deltą (DL). De facto leci samolot Delty. Kalkulacja po prawej jest na tzw. czyste rejsy BA i VS. Obie kalkulacje różnią się tylko jednym: taxą YQ, która koduje opłatę paliwową. Opłata paliwowa, jak mówi doświadczenie jest zawsze (choć różnie kodowana), chyba że taryfa stanowi inaczej. Właśnie dlatego nie wystawiłabym tego biletu, bo spodziewałabym się ADM-ki na kwotę przeszło tysiąca zł za każdy bilet...
Skąd jednak ten błąd? Otóż taryfa kryje w sobie zastrzeżenie lotów code-sharowych w części flight application:
Loty wyłączone mają numery w okolicach 4000, sęk w tym, że w niektóre dni te same rejsy mają numery w okolicach 5000:
Na niebiesko zaznaczyłam datę: najpierw 1y kwietnia, potem 2gi kwietnia. I analogiczne przeloty: czerwony o 10.25 1ego ma numer 4004, 2ego 5301, ten zielony o 17.20 4006, a dzień później 5303...
System nie wyłapuje lotów z numerami powyżej 5tys. jako wyłączonych z możliwości kalkulacji. Nie umiem powiedzieć, dlaczego nie dolicza opłaty YQ, ale generalnie to mało istotne, bo kto kupiłby bilet za kilkanaście tysięcy jak może kupić za 2tys. Można zapytać o to w Amadeuszu...
Z Virginem kontakt jest dość ograniczony. Próbowałam się dodzwonić do empiktravel, gdzie niektórzy z komentujących kupili bilety za 8 setek + zapewne jakaś opłata transakcyjna, niestety nie udało mi się, a chętnie bym się dowiedziała, czy mają jakieś informacje, które pozwolą im się wybronić w razie ADM-ki, bo obawiam się, że w przypadku niedoliczenia tax należnych, gwarancja nie zadziała.
Zresztą, co tu dużo gadać, sama wystawiłabym bilet za taką kasę do Stanów, o ile miałabym pewność, że tylko pasażer zapłaci za swoją podróż... W tym przypadku nie jest to wcale pewne.
poniedziałek, 28 października 2013
biletów liczenie...
Nie mogę pozbierać się po zmianie czasu. Chyba nie tylko ja, bo (prawie) nikt nie pisze, nie dzwoni...
W piątek szukając prostego połączenia z Warszawy do Zurichu zabawiłam się w porównanie cen biletów. Podróż dokładnie w tych samych terminach 22 - 30 stycznia. W pierwszej wersji nasz LOT, w drugiej szwajcarski Swiss. Bystre oko szybko spostrzeże, że przeloty są dokładnie o tych samych godzinach. Nie żeby skrzydło w skrzydło startowały z Okęcia 2 samoloty do Zurichu. Samolot jest jeden, akurat Swissa - dla uproszczenia, bo mógłby to być jeszcze Helvetic, ale kto by tam go znał ;) A kalkulacja wygląda tak:
I teraz najprostsze porównanie - czyli różnica w cenie całego biletu (zaznaczone na czerwono) blisko 100 zł. Czemu? A no po analizie ceny okazuje się, że LOT ma o 150 zł wyższą taryfę (czyli podstawę biletu) - zaznaczona jest na turkusowo. OK, Swiss chce za ten przelot 100 zł, LOT bierze 150 zł i jest gites, ale przecież różnica w cenie biletu to 90 zł... To przyjrzyjmy się tajemniczej opłacie YQ: to znana wszystkim opłata paliwowa. Wygląda na to, że LOT kupuje paliwo zdecydowanie taniej. Albo może ma mniej miejsc w samolocie i średnio musi zapłacić za mniej litrów na głowę pasażera... Nie wiem...
Dzisiaj rzuciłam okiem na ceny przelotów do Paryża. LOT i Air France, każda linia własnym samolotem lata, za to bezpośrednio, można więc porównywać. I porównanie jest w rzeczy samej interesujące: różnica w podstawie biletu niewielka, zaledwie 46 zł na korzyść Francuzów, ale total, czyli całkowita cena biletu, jest zaskoczeniem, bo z jakiej racji bilet francuskich linii jest o przeszło 200 zł droższy od LOT-owskiego? Ano dlatego, że opłata paliwowa, u Air France'a zakodowana jako YR, to blisko 350 zł w porównaniu do niecałych 100 rodzimego przewoźnika. Ciekawostką jest to, że Air France do Paryża da się polecieć w cenie zbliżonej do LOT-u, ale przewoźnik nie zabierze naszego bagażu (zaznaczone na granatowo): pasażer leci za 51 zł w dwie strony, a jego bagaż za 167 zł. Ale śmieszne... A jeszcze śmieszniejsze jest to, że gdyby pasażer zechciał polecieć LOT-em z droższym, nierestrykcyjnym biletem, będzie musiał również więcej zapłacić za paliwo, prawie tyle samo, co lecąc francuskimi liniami:
A jakie cuda się dzieją przy przelotach transkontynentalnych, ale to już innym razem, bo czeka mnie szukanie biletów na Sri Lankę, albo do Birmy, albo...
W piątek szukając prostego połączenia z Warszawy do Zurichu zabawiłam się w porównanie cen biletów. Podróż dokładnie w tych samych terminach 22 - 30 stycznia. W pierwszej wersji nasz LOT, w drugiej szwajcarski Swiss. Bystre oko szybko spostrzeże, że przeloty są dokładnie o tych samych godzinach. Nie żeby skrzydło w skrzydło startowały z Okęcia 2 samoloty do Zurichu. Samolot jest jeden, akurat Swissa - dla uproszczenia, bo mógłby to być jeszcze Helvetic, ale kto by tam go znał ;) A kalkulacja wygląda tak:
I teraz najprostsze porównanie - czyli różnica w cenie całego biletu (zaznaczone na czerwono) blisko 100 zł. Czemu? A no po analizie ceny okazuje się, że LOT ma o 150 zł wyższą taryfę (czyli podstawę biletu) - zaznaczona jest na turkusowo. OK, Swiss chce za ten przelot 100 zł, LOT bierze 150 zł i jest gites, ale przecież różnica w cenie biletu to 90 zł... To przyjrzyjmy się tajemniczej opłacie YQ: to znana wszystkim opłata paliwowa. Wygląda na to, że LOT kupuje paliwo zdecydowanie taniej. Albo może ma mniej miejsc w samolocie i średnio musi zapłacić za mniej litrów na głowę pasażera... Nie wiem...
Dzisiaj rzuciłam okiem na ceny przelotów do Paryża. LOT i Air France, każda linia własnym samolotem lata, za to bezpośrednio, można więc porównywać. I porównanie jest w rzeczy samej interesujące: różnica w podstawie biletu niewielka, zaledwie 46 zł na korzyść Francuzów, ale total, czyli całkowita cena biletu, jest zaskoczeniem, bo z jakiej racji bilet francuskich linii jest o przeszło 200 zł droższy od LOT-owskiego? Ano dlatego, że opłata paliwowa, u Air France'a zakodowana jako YR, to blisko 350 zł w porównaniu do niecałych 100 rodzimego przewoźnika. Ciekawostką jest to, że Air France do Paryża da się polecieć w cenie zbliżonej do LOT-u, ale przewoźnik nie zabierze naszego bagażu (zaznaczone na granatowo): pasażer leci za 51 zł w dwie strony, a jego bagaż za 167 zł. Ale śmieszne... A jeszcze śmieszniejsze jest to, że gdyby pasażer zechciał polecieć LOT-em z droższym, nierestrykcyjnym biletem, będzie musiał również więcej zapłacić za paliwo, prawie tyle samo, co lecąc francuskimi liniami:
A jakie cuda się dzieją przy przelotach transkontynentalnych, ale to już innym razem, bo czeka mnie szukanie biletów na Sri Lankę, albo do Birmy, albo...
piątek, 14 czerwca 2013
CBBG na LO kalkulacja
Lubię to, chociaż nigdy nie wiadomo, czy nie będzie błędu... a błędy kosztują...
Troszkę od końca, czyli kalkulacja i wystawienie biletu.
Najpierw standardowa kalkulacja dla pasażera, a potem dla jego, w tym przypadku, saksofonu. LOT wymaga doliczenia do podstawy biletu również opłaty paliwowej YQ, więc przy kalkulacji biletu dla saksofonu pomija się pozostałe taxy.
Kalkulacja powinna być prawidłowa (w totalu jest tylko fare i YQ).
Teraz trzeba skorygować TST. Bagaż kabinowy nie może mieć własnego bagażu rejestrowanego, więc konieczna zmiana z 1PC na OPC i dodanie CB (cabin baggage) do fare basis. W pierwszym wprowadzeniu zamieniłam fare basis na "CB" jedynie, więc musiałam to skorygować.
To już prawie koniec.
Wystawienie biletu dla pasażera. Teraz trzeba jeszcze w TST bagażu w polu endorsements wpisać numer biletu pasażera. TST po uzupełnieniu:
Ramka w wyświetleniu graficznym:
Taksy:
I w końcu obraz biletu dla pasażera oraz jego instrumentu :-D
Polecą? Myślę, że tak. I koncert się odbędzie :-)
Troszkę od końca, czyli kalkulacja i wystawienie biletu.
Najpierw standardowa kalkulacja dla pasażera, a potem dla jego, w tym przypadku, saksofonu. LOT wymaga doliczenia do podstawy biletu również opłaty paliwowej YQ, więc przy kalkulacji biletu dla saksofonu pomija się pozostałe taxy.
Kalkulacja powinna być prawidłowa (w totalu jest tylko fare i YQ).
Teraz trzeba skorygować TST. Bagaż kabinowy nie może mieć własnego bagażu rejestrowanego, więc konieczna zmiana z 1PC na OPC i dodanie CB (cabin baggage) do fare basis. W pierwszym wprowadzeniu zamieniłam fare basis na "CB" jedynie, więc musiałam to skorygować.
To już prawie koniec.
Wystawienie biletu dla pasażera. Teraz trzeba jeszcze w TST bagażu w polu endorsements wpisać numer biletu pasażera. TST po uzupełnieniu:
Ramka w wyświetleniu graficznym:
Taksy:
I w końcu obraz biletu dla pasażera oraz jego instrumentu :-D
Polecą? Myślę, że tak. I koncert się odbędzie :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







